Karmienie piersią według mnie to jedynie 10% produkcji mleka, a 90% determinacji i wsparcia. Potrzeba, co najmniej dwóch osób żeby się zadziało: mamy i wspierającego Taty, bo dziecko da radę, jeśli jest głodne…. U nas zbudowaliśmy drużynę karmiącą od pierwszych chwil naszych chłopców. Małżon dzielnie przystawiał obu panów do piersi, by stołowali się już na porodówce. Jednak przygoda z karmieniem, nie skończyła się za murami szpitala, ale trwa do dziś i karmimy we trójkę 😀

1.Nastawienie

Po pierwsze mężczyzna musi chcieć podzielić się piersiami z dzieckiem. Okres karmienia to naprawdę niedługi czas w perspektywie całego życia. Poza tym Mąż wychodzi z założenia, że chłopaki będę musieli poczekać paręnaście lat, żeby znowu być sam na sam z biustem, więc niech się korzystają.

2.Współpraca

Jestem mleczarnią, ale traktuję siebie jak ekskluzywną restaurację z mlekiem i panowie są do mnie donoszeni. Pan Tata usypia Stanleya, odbija go, kiedy skończy i zapewnia rozrywkę w postaci bujania. Również przewijanie jest wliczone w usługę, czyli full serwis. Znam też przypadki panów, którzy solidarnie wstają do maleństwa w nocy, żeby wesprzeć swoje kobiety. Okazuje się że chcieć to móc!

3.Troska

Jako, że produkuję pokarm najwyższej, jakości (jak na dobrą restaurację przystało) Małżon dostarcza mi posiłki w trakcie karmienia, nie zapominając o napojach. W końcu główny producent musi być dobrze nawodniony! Na początku potrafił podrzucić książkę do czytania, a nawet telefon, by zapewnić rozrywkę. Teraz te sesje karmienia stają się coraz krótsze, co nie znaczy, że perturbacji ubywa.

4.Ogarnianie chaosu

Szczególnie gdy po domu panoszy się starszak. Każda Mama karmiąca wie, że stres zaburza wypływ pokarmu, dlatego warto walczyć ze stresorami. Szczególnie tymi rozwrzeszczanymi i radosnymi, jak Franusz, który ucina sobie przebieżki wokół salonu. Jakoś tak się dziwnie składa, że jest głodny, spragniony, albo chce się przytulić do Mamy, akurat kiedy Staś jest u mlekopoju. Wtedy z odsieczą nadciąga Tata! Podgryzając malca po brzuszku, albo gilgocząc, wybija z głowy kolejne wyimaginowane potrzeby, skutecznie zajmując uwagę.

5.Fachowa pomoc

Gdyby ewolucja istniała matki miałyby co najmniej trzy ręce, a tak? Mają swoich mężczyzn! Kto lepiej poda pomocną dłoń, kiedy potrzebna jest poduszka do karmienia, albo chusta do przysłonięcia piersi?  Małżon zna zawartość torby niemowlaka podaje niezbędne akcesoria niczym na pit stoppie toru wyścigowego i…można jechać dalej z tym kok…w sensie mlekiem…

6.Obowiązki domowe

U nas królów odkurzacza jest dwóch, ale Franek jest dopiero w fazie nauki u swojego mistrza, czyli Taty. Moich dwóch panów świetnie radzi sobie z porządkami domowymi, a czasem dzielnie wspiera ich dziadek. Poza tym nikt tak precyzyjnie nie doczyszcza laktatora i butelek jak mój Mężczyzna, co zrobić? Żyję z perfekcjonistą…

7.Myśliwy

Niczym w czasach prehistorycznych Małżon zdobywa pożywienie w postaci porannych bułeczek, a i nie raz wyczaruje pyszne śniadanie. Grane są naleśniki, placki, jajeczniczka, ostatnio zabłysnął pastą jajeczną, a wszystko z własnej inwencji. Co więcej wiele potraw potrafi świetnie doprawić, wszystkiego uczy się na bieżąco, z chęcią odkrywa nowe przepisy. Czasem marudzi, że tęskni za moimi daniami, ale na razie nie mogę, bo… trzymam dziecko.

8. Motywator

Nie raz pytacie mnie: jak to wszystko ogarniam? Otóż odpowiedź jest prosta: nie robię tego sama. Nie czytałybyście tego tekstu, gdybym nie postanowiła powiedzieć: NIE swojej zaciekłej samodzielności i chęci kontrolowania wszystkiego. W końcu kto zrobi to lepiej, jak nie ja? Nie wiem i teraz nie chcę już tego wiedzieć. Moi Panowie radzą sobie na tyle dobrze, że kręci się ten nasz mały cyrk, a ja mogę w spokoju karmić i…spełniać swoje marzenia. Brzmi zachęcająco, prawda? Jednak to nie stało się samoistnie…

Pomyśl nie raz czujesz się sfrustrowana i bezsilna w macierzyństwie. Po prostu nie wiesz, co robić, a zmęczenie odbiera resztki pomysłowości. A masz przewagę nad facetem, 9 miesięcy oswajałaś się z myślą, że zostaniesz mamą. Jednak z samego faktu, macierzyństwa, nie stajesz się natychmiast ekspertem od twojego dziecka. Więc nie wymagaj tego od Mężczyzny, ale w każdym szaleństwie jest metoda. Wystarczy powiedzieć prawdę, że go potrzebujesz i na czym dokładnie jego pomoc miałaby polegać, a później zaczyna się HARDCORE. Musisz Mu zaufać, że wykona prośbę najlepiej jak potrafi. Wyłącz Zosię Samosię vel Control Freak drzemiący w każdej matce, a później doceń starania. I tak dzień, po dniu zadzieją się cuda, kto wie, może Twój Mąż też zacznie karmić piersią?