Pamiętam jak przy pierwszym dziecku, nie chciałam go nawet kupować…Aż przyszło marudzenie, pierwsze objawy ząbkowania i w naszym domu pojawił się on. Ustawicznie wzbudza zmieszanie, a nawet poczucie winy u młodych matek. Kontrowersje nie mniejsze niż szczepienia, czy cukier dodawany do gotowych kaszek dla dzieci. Smoczek-mały silikonowy przedmiot, który budzi niesamowite emocje. Czy faktycznie jest się, czego obawiać?

Odruch ssania

Dziecko przychodzi na świat z silnym odruchem ssania, który przede wszystkim zapewnia przeżycie. Zapach mamy, bliskość, błogie chwile przy piersi i pełny brzuszek – wszystko to kojarzy się noworodkowi z poczuciem bezpieczeństwa. Kiedy maluch jest głodny, ale też zmęczony, znudzony, samotny, zdenerwowany (TAK! Dziecko nie płacze, gdy jest głodne, czy boli je brzuszek!)– chce ssać, aby się uspokoić. Często dla mam tzw. „wiszenie na piersi” jest na tyle uciążliwe, że podają smoczek.

Czy smoczek może być niebezpieczny?

Obaj moi synowie mieli podany smoczek-Franek, gdy skończył 3 miesiące, Staś 1 miesiąc. Przy drugim synu zdecydowałam się na smok wcześniej, z czystego pragmatyzmu. Pierś to taki naturalny smok i przy dwójce brzdący, nie mogłam sobie pozwolić na nieustające sesje przy piersi. Po prostu jego płacz wybudzał starszaka.

Jeżeli wybierzemy smoczek anatomiczny (teraz większość na rynku spełnia ten standard) dostosowany do wieku dziecka, nie można mówić o jakimkolwiek zagrożeniu, czy niebezpieczeństwie. Jednak należy mieć świadomość, że na wczesnym etapie, gdy karmimy piersią może on zaburzyć odruch ssania. Dlatego nie zaleca się go w pierwszym miesiącu życia, niektórzy odradzają stosowanie nawet do 3 miesiąca. Co do specjalnych smoków, które mają nie zaburzać odruchu ssania-cóż każde dziecko jest inne. Mimo zapewnienień producenta problemy z laktacją mogą się pojawić. Nie da się stworzyć uniwersalnego produktu, który da 100% pewność. Jeśli widzicie, że maluch zaczyna się denerwować przy piersi, słabiej ssie, to powinien być sygnał, że trzeba jednak zrezygnować ze smoka.

Smok uzależnia

Odruch ssania jest silny do 4 miesiąca życia, jest to naturalne(Nie kochane, wbrew temu co mówi otoczenie, to nie wy przyzwyczaiłyście, ale fizjologia zadbała o niemowlaki, by często chciały ssać) tym czasie rozkręca się i normuje laktacja. W pierwszych 3-6tygodniach życia, kiedy dziecko uczy się ssać, smoczek zaspokaja potrzebę ssania i maluch przy piersi robi się leniwy. Poza tym ssanie smoka wymaga innej techniki i dziecko oducza się prawidłowego ssania piersi. Buduje się potencjał mleczny na cały okres karmienia.

Dlaczego dzieci nie chcą ze smoka rezygnować

Jak w takim razie jest z tym uzależnieniem, pewnie niejedna z Was słyszała, że smoczek trudno odstawić? Z własnego doświadczenia, mój starszak pozbył się silikonowego przyjaciela w wieku 10 miesięcy. Ograniczaliśmy go stopniowo-bo służył głównie przy zasypianiu. Najpierw opuścił drzemki i towarzyszył przy nocnym zasypianiu. Trzy dni marudzenia, kiedy odmówiłam smoka, po czym problem zniknął. Skąd zatem niechęć dziecka, kiedy chcemy smok odstawić? Ten mały przedmiot kojarzy się z przyjemnością, przypomina ssanie piersi i poczucie bezpieczeństwa.

Smoczek jako korek zatykający

Zanim zdecydujemy się na smoczek, postarajmy się najpierw uważnie przyjrzeć potrzebom naszego dziecka, nauczmy się wsłuchiwać w jego płacz. Ponieważ może on za każdym razem sygnalizować, co innego. Smoczek jako uciszacz i korek jest fatalnym rozwiązaniem. Szczególnie, że płacz to jedyny dostępny dziecku sposób na komunikację ze światem. Reagując na wrzask wkładaniem smoczka do buzi, to ignorancja potrzeb maluszka. Dużo lepiej traktować smoczek jako opcje– w razie gdyby odruch ssania jest tak mocny, że nie da się go ukoić piersią, przytulaniem czy bliskością. Gdy mama wyszła z domu, jesteśmy w miejscu publicznym, albo po prostu mama jest wykończona nieodkładalnością i potrzebuje chwili dla siebie.

Kiedy smok odstawić?

Fizjologiczny odruch ssania zanika między ukończeniem 1 i 2  roku życia, kiedy dojrzewają ośrodki korowe w mózgu. Dlatego należy zacząć eliminować smok po ukończonym 18 miesiącu, by do 2 roku życia się go pozbyć. Ponieważ dalszego jego użytkowanie może prowadzić do wad zgryzu.

Wady zgryzu, problemy z mową

Utarło się stwierdzenie, że po co smok, skoro jest kciuk. Tymczasem jest on dla zgryzu znacznie bardziej problematyczny. Ponieważ niedostosowany do budowy podniebienia i nawet na wczesnym etapie, może nieźle namieszać w budowie zgryzu. Jeśli maluch ssie kciuk, lepiej zastąpić go smokiem, ale 2 rok życia to limit. Długotrwałe ssanie smoczka może prowadzić do zahamowania wyrostków zębodołowych. Wadliwego ułożenia szczęki i żuchwy-tyłozgryzu, tyłożuchwia, zwężenia szczęk, wysunięcia siekaczy.

Smok nie taki straszny, jak go malują

Jeśli stoisz przed wyborem kupić, czy nie kupić do wyprawki? Myślę, że jest to na tyle nisi wydatek, że możesz spróbować! Kto wie, może Twoje dziecko w ogóle nie będzie nim zainteresowane? Nie warto też zmuszać malucha, który nie uspokaja się przy ssaniu smoka. Piszą do mnie mamy załamane, że stosują smok, zastanawiam się: dlaczego? Jeśli nie został podany zbyt wcześnie (przed 6 tygodniem życia) nie zaburzył laktacji, nie jest substytutem uwagi i bliskości? To, nad czym tu dywagować? Obserwujmy nasze dziecko, dawajmy mu siebie, czas, uczmy się jego reakcji. Pamiętając by eliminować smok, jak najwcześniej, by nie doprowadzić do wad zgryzu, czy wymowy.