Pamiętam,jak w pierwszej ciąży byłam zachwycona pięknymi, pełnymi miłości zdjęciami matek z dziećmi w chustach. Oszalałam na ich punkcie przy gromadzeniu wyprawki. Jednak byłam dość osamotniona w entuzjazmie, rodzina i mąż pozostawali sceptyczni. Kiedy w pracy w przychodni podzieliłam się moim zachwytem z innymi lekarzami, napotkał on jeszcze większy opór, a nawet dezaprobatę wśród bardziej doświadczonych kolegów.

Dlaczego lekarze nie polecają chusty?

Co więcej nawet niektórzy fizjoterapeuci są podobnego zdania. Myślę, że w dużej mierze wynika to z daleko idącej ostrożności, która często wiąże się z niewystarczającym zgłębieniem tematu. Jeśli traficie na rewelacyjnego, poleconego pediatrę, często jest to osoba w średnim wieku. W jej czasach chustonoszenie było nieznane, a nosidła przypominały “wisiadła” i były raczej urozmaiceniem, rozrywką niż poważnym narzędziem rodzicielskim.

Ograniczona dostępność informacji

Chusty i nosidła traktuje się w środowisku akademickim na zasadzie mody, nie zapoznaje się z nimi studentów medycyny ani fizjoterapii i z tego, co wiem również położnictwa (poprawcie mnie, jeśli coś się zmieniło w tym temacie). Zainteresowani szukają wiedzy w grupach tematycznych, spotkaniach i u doradców chustonoszenia. Często są to po prostu entuzjaści, którzy zawodowo zajmują się czymś zupełnie innym, stąd pojawia się rozdźwięk. Skoro specjaliści są sceptyczni, to może nosząc robię krzywdę dziecku?!

Brak badań naukowych

Nie ma żadnych doniesień naukowych na temat noszenia w chustach i nosidłach, ani Polskich ani zagranicznych. Co w dobie medycyny opartej na faktach wzbudza kontrowersje wśród specjalistów. Owszem udowodniono pozytywny wpływ noszenia na rozwój dziecka i układu autonomicznego. Nikt jednak nie weryfikował oddziaływania pozycji przyjmowanej w chuście/nosidle na rozwój kręgosłupa i stawów biodrowych. Co wzbudza właśnie najwięcej kontrowersji.

Co mówi życiowe doświadczenie?

Po pierwsze doświadczenie bliskości i więzi z dzieckiem, niezaprzeczalnie pozytywnie wpływa na rozwój psychoruchowy. Jeżeli chodzi o zapewnienie optymalnych warunków dla układu kostno-stawowego, zasada jest jedna- dziecko musi być prawidłowo zamotane. Nie ma wtedy mowy o wymuszonej pionizacji, której wszyscy się obawiają. Pionizacja to przyjmowanie postawy wyprostowanej, którą mały człowiek nabywa wraz z wiekiem, ucząc się sukcesywnie samodzielnego poruszania.

fot1v2

źródło: mp.pl

Dlaczego pionizacja jest niekorzystna?

Kręgosłup noworodka w niczym nie przypomina budową dorosłego, ma kształt litery C i nie posiada charakterystycznych dla dojrzałego układu kostnego krzywizn. Kręgi mają strukturę chrzęstną, a krążki międzykręgowe są znacznie bardziej uwodnione, dzięki czemu bardzo dobrze amortyzuje małe ciałko. Przy pozycji wyprostnej kości i stawy są poddawane dużym przeciążeniom, aby skutecznie je rozładowywać kręgosłup musi dojrzeć, przyjmując kształt litery s i odpowiednie wygięcia w określonych odcinkach. Dlatego nie nosimy dziecka przodem do świata(jak to było w tzw. wisiadłach), ponieważ w tej wymuszonej siedzącej pozycji, ze zwisającymi nóżkami działają zbyt duże siły, które nie służą prawidłowemu rozwojowi układu ruchu. Nie występuje jednak ona w prawidłowo związanej chuście.

pozycja-dziecka-w-chuscie

źródło: pinteres.com

Jaka pozycja jest prawidłowa?

Najlepsza jest taka, jaką dziecko samo naturalnie przyjmuje, przypomina tą z łona matki-embrionalną. Nazywana jest zgięciowo-odwiedzeniową stanowi dodatkowo profilaktykę dysplazji stawów biodrowych. Szeroko rozłożone nóżki zgięte w biodrach służą prawidłowemu rozwojowi panewki stawu, przy optymalnej-centralnej pozycji dla główki kości udowej. Należy podkreślić, że chusta nie zastępuje leczenia w przypadku rozpoznania dysplazji stawu biodrowego, może jedynie wspierać rehabilitację, pomóc w profilaktyce, lub przebudowie niewielkiej zmiany.
Jednak jest to możliwe jedynie, gdy chusta jest zamotana prawidłowo, na co wskazuje prawidłowa pozycja dziecka, które w dobrze dociągniętej chuście przybiera intuicyjnie. Nóżki powinny być zgięte w kolanach na poziomie pępuszka malca pod kątem ok. 110°.

ustawienie-w-chuscie

źródło: mp.pl

Dzięki temu miednica się podwija, a kręgosłup zaokrągla. Takie ustawienie umożliwia swobodne oparcie główki o rodzica. Z przodu ustawieniem powinny przypominać literę M. Odwiedzenie zmienia się wraz z rozwoje niemowlęcia począwszy od 60° kończąc na 90°, dostosowując do zmian zachodzących w krzywiznach kręgosłupa. Stopy naturalnie rotują się na zewnątrz.

Dlaczego więc lekarze nie polecają chust?

Tak jak udowodniłam powyżej, nie można dziecku zrobić krzywdy chustując, gdy robi się to prawidłowo. Jeśli nasz pediatra dalej nie zaleca noszenia, warto zapytać, dlaczego obejmuje takie stanowisko? Może w najbliższym czasie pojawią się naukowe doniesienie na temat chustonoszenia, dlatego warto być na bieżąco. Jestem lekarzem i nie znajduję zagrożeń dla rozwoju małego dziecka, co więcej mam wrażenie, że więź, którą nawiązałam z synem na wczesnym etapie jego życia, zawdzięczam temu skrawkowi materiału. Bardzo się cieszę, że rośnie nowe pokolenie pediatrów, którzy sami noszą dzieci i polecają swoim pacjentom ten rodzicielski oręż. Myślę, że w najbliższych latach lekarze ze sceptyków, staną się tak jak ja-entuzjastami chust.