Zwana inaczej białą śmiercią, jednym z najbardziej uzależniających produktów XX i XXI wieku, TAK! Powszechnie znany i niebezpiecznie WSZECHOBECNY cukier. Rzadko kto łączy problemów z apetytem u dzieci  i cukrem. Tymczasem jest ich niebezpiecznie dużo! “Niejadek” to nie jest pojęcie medyczne, owszem medycyna opisuje kacheksję, znamy anoreksję, czyli jadłowstręt psychiczny, ALE wiąże się z obawą przed przytyciem. Małe dziecko natomiast odmawia jedzenia, nie ze względu na chorobę, albo lęk przed zwiększeniem masy. Wyrzeka się wielu produktów, z resztą każdy maluch innych , z wyjątkiem zawierających cukier!

Czy można urodzić się niejadkiem?

Popularny scenariusz wygląda tak: dziecko je niewiele, tylko ,że co oznacza to “niewiele”? Maluch to nie osoba dorosła i po prostu zjada mniejsze porcje. W obecnych czasach to, my, pełnoletni mamy problem z określeniem sytości i porcji, jakie powinniśmy spożywać. Tymczasem dzieci, niejako mają to zaprogramowane i jedzą tylko tyle, ile potrzebują do codziennego funkcjonowania.  Brak apetytu to wypadkowa tego, ile dziecko spożywa, a ilością jaką powinno zjadać według domowników. Problem znika, kiedy apetyt malucha się wzmaga, albo…gdy oczekiwania dorosłych zmaleją. Szczególnie dziadkowie nie potrafią się pogodzić, że nie każde dziecko musi być rumiane i pulchniutkie. Z uporem maniaka dążą do, i tutaj będę dosadna TUCZENIA wnuków. Dlaczego tuczenia? Ponieważ proponują produkty, które są silnie reklamowane, ale nie posiadają walorów odżywczych, a głównie cukier-pod postacią glukozy, fruktozy, syropu kukurydzianego i niestety wielu polepszaczy, spulchniaczy oraz barwników. Poniższa lista może Was zszokować…

Kaszki dla dzieci

Ostatnio koleżanka pracująca na oddziale psychiatrii dziecięcej pochwaliła się, że nie ma lepszego sposobu na utuczenie. TAK! UTUCZENIE anorektyczek leżących u nich na oddziale niż gotowe “owocowe” kaszki dziecięce. Żaden nutridrink nie daje takich spektakularnych efektów, słodkawy smak, przyjemna konsystencja i dziewczyny puchną w oczach. Przez lata byliśmy omamieni reklamami, że to idealne produkty dla dzieci, więc nikt nie przywiązywał wagi do składu. Tymczasem gotowe kaszki, szczególnie te smakowe “owocowe”; zawierają w sobie na 100g- 3 DUŻE łyżki stołowe CUKRU! Na szczęście obecnie mamy alternatywy i nawet wiodący producenci proponują kaszki bez cukru zarówno smakowe, jak też zwykłe-kukurydziane, gryczane, ryżowe. Do których można dodać świeże owoce, co jest równie smaczne, a bez konserwantów!

Kaszki stanowią zdrowy start, ale te naturalne, bez barwników i konserwantów. Najzdrowsze są te “niesmakowe” wystarczy dodać do niej owoc, ale dziecku które nie jest przyzywczajone do cukru, chętnie skusi się na naturalną kaszkę na mleczku. Zdrowe nawyki należy budować od początku, nie dać się nabrać reklamom, gdzie rekomenduje się rozszerzanie po 4 miesiącu życia (co również jest błędem, ponieważ stałe pokarmy należy wprowadzać po 6 miesiącu) więcej o rozszerzaniu diety znajdzie w ebooku “Ugryź to!”

Kup teraz  

Słodkie serki, jogurty “owocowe”

Jogurty owocowe mają w sobie śladowe ilości owoców, albo tylko ich smak (stworzony z resztą sztucznie), a w składzie OGROMNE ilości cukru. Serki homogenizowane, po ponad 20 latach zrobili wersje bez cukru, wiem bo się na nich wychowałam. Przeciętny serek Danio, albo Rolmlecz zawierają w opakowaniu 2,5-3 łyżki DUŻE STOŁOWE cukru! Tak jest! Mój Tata, jak to usłyszał, powiedział, że to NIEMOŻLIWE, że nie dałoby się tego zjeść. Tymczasem wszyscy wcinają, aż im się uszy trzęsą! Musimy sobie uświadomić, że jako ludzie, jako homo sapiens UWIELBIAMY cukier. Nasz mózg kocha cukier, ponieważ do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje glukozy. Ceni sobie również proste, szybkie rozwiązania, dlatego zawsze nakieruje nas na słodkości. Kiedy jesteśmy głodni, zmęczeni, smutni, źli by dać kopa energii, pocieszyć, pobudzić. Dzieci tego nie rozumieją, biorą to, co my dorośli im dajemy. Wyrabiają w sobie nawyki, które powtarzane przez lata trudno wyplenić.

Często słyszę argument: “ale ona, on lubi tylko Monte/Kinder/Bakuś nic innego nie zje…” Ale chwila, chwila-przecież dziecko samo sobie tego nie kupuje. Zjada, to co my zaproponujemy, a przecież możemy sami do zwykłego jogurtu naturalnego dodać świeżo posiekane owoce i już! Wszyscy zadowolenie i co ważniejsze zdrowi!

Soczki i musy

Synonim luksusu lat 70 i 80-tych, jak można było dać dziecku sok, to znaczy, że Ci się powodzi i Cię stać! Taki swego rodzaju prestiż, w końcu o dostęp do owoców było trudno, szczególnie tych egzotycznych. Nie wiem, czy wiecie, ale 97% polskich nastolatków boryka się z chorobą zakaźną, jaką jest próchnica i śmiem twierdzić, że to pokłosie owocowego dobrobytu. Ten przysłowiowy „Bobofruit” był wyjątkowy, a nie podawany codziennie, albo (i tak się zdarza) i kilka razy dziennie. Dziecko NIE MUSI pic soków, więcej dorosły również! Jeśli sok, nawet samodzielnie wyciskany nie zawiera w sobie warzyw, to nie jest to najlepszy wybór. Szczególnie, gdy chcemy zrzucić wagę.

Ile pomarańczy jesteś w stanie zjeść? 2, 3 sztuki? Mi po jednej już starczy, tymczasem w szklance soku mamy ich 10!Często usuwany jest miąższ, czyli błonnik i w dużej mierze zostaje cukier. Mimo tego, że jest to fruktoza, to w naszym ciele i tak albo jest spalana, albo gromadzona w postaci tłuszczu, bo to wciąż cukier i nie można przyjmować go w nadmiarze. Dokładnie ten sam mechanizm działa w przypadku jakże popularnych obecnie musów. Mój Tata wyśmiewał się z musów owcowych i zup kremów- dziwiąc się jak można się zachwycać takim jedzeniem-skoro mamy zęby. Taka konsystencja nie jest niezbędna dorosłym, a co do dzieci, szczególnie niemowląt im taka dawka cukru na raz jest zbędna!

Woda

Twoje dziecko musi pic wodę! (W tym artykule masz wzór ile dziennie powinno jej spożywać). Czystą wodę mineralną o niskim lub średnim stopniu mineralizacji(i jeśli pije butelkowaną, to nie trzeba jej przegotowywać)albo źródlaną. Natomiast na rynku pojawiły się „wody smakowe” położne na na jednej półce z wodą, napis sugeruje, że to woda, ale ilość cukru, regulatorów i polepszaczy nie pozostawia złudzeń! TO NIE JEST WODA! Ma w sobie OGROMNE ilości cukru. Łyżeczkę na każde 100ml, czyli łącznie jest ich aż 5!!!

Pierwsze ciasteczka, herbatniczki

Krakersiki, paluszki, herbatniki, ciastka…Kiedyś od pacjentki usłyszałam, że tak do diety dziecka wprowadza gluten… Przy okazji 5 krotnie przekracza zapotrzebowanie na cukier, sól, podaje konserwanty i inne “cuda”. Nie dostarczając przy tym ŻADNYCH wartości odżywczych niezbędnych dla rozwijającego się organizmu. Mimo tego, że coś ma napis: “idealne dla dzieci” to chwyt marketingowy. Często poniżej pasa, koncernom spożywczym nie zależy na naszym zdrowiu. Dla nich liczy się sprzedaż, uciekają się do wielu strategii. Umieszczając zwierzątka na swoich wyrobach, zamieszczając naklejki, kolorowanki, nazywając produkty jako „idealne od pierwszych dni” 

Najlepsze ciastka dla maluchów? Dawane na specjalne okazje i wypiekane w domu, ze znanej ilości i jakości produktów.

Chrupki, musli, batoniki zbożowe

Co jest najlepszym wyborem na śniadanie? Owsianka zakrzykną wszyscy, jak najbardziej, ale taka, której skład znamy! Czy ktoś z Was czyta etykiety? Praktycznie wszystkie gotowe mieszanki musli mają w składzie owoce “suszone” często są one kandyzowane- czyli zakonserwowane przez wielokrotne smażenie w cukrze. Nawet „niewinne” batoniki zbożowe maja dokładnie tyle samo cukru i kcal, co klasyczne czekoladowe. Dlatego nie są dobrym wyborem, bo dają złudne wrażenie zdrowego odżywiania. 

Warto samemu kupić płatki, mamy ogromny wybór jaglane, gryczane, ryżowe, owsiane i dodać świeże owoce, bezpieczne są też liofilizowane. Suszone już niekończenie, dlatego, że często mają dodatek cukru, by dłużej nadawały się do spożycia (jedliście kwaśną suszoną żurawinę? No właśnie, a ona nie powinna być słodka po zasuszeniu)

A ty? Jakie masz podejście do słodyczy w życiu dziecka?

kup teraz