Obraz macierzyństwa zbudowany na podstawie telewizji i internetu.

Kiedyś dorastało się w domach wielopokoleniowych i widok małych dzieci był normą, a to właśnie urodziło się rodzeństwo, albo kuzyni. Mama czy ciocia karmiły piersią, bądź butelką, a w tle schły tetrowe pieluszki. Teraz często nasz własny noworodek jest pierwszym w życiu, jakiego widzimy.Telewizja wciska nam kit, że dziecko po narodzinach jest duże i piękne, natomiast karmienie piersią to łatwizna. Każda kobieta po porodzie magicznie traci kilogramy, maluch bez nawet małego piśnięcia daje się odkładać, a mama w wersji slim fit paraduje po domu, z uśmiechem na ustach robiąc pranie. Wszak nie ma bardziej satysfakcjonującej czynności niż obowiązki domowe.

Rzadko, kto z bliskich przyznaje, że rodzicielstwo jest trudne

Pamiętam jak w chwili szczerości wyznałam kuzynce, matce trójki dzieci, że jest mi trudno z malutkim Franiem

-No tak, ale teraz już musisz być szczęśliwa, przecież czasu nie cofniesz…

Do dziś pamiętam ten ścisk w żołądku po zdaniu„MUSISZ BYĆ SZCZĘŚLIWA” Starsze pokolenie raczej z rozrzewnienie wspomina niemowlęctwo własnych dzieci, ucinając temat zdaniem: „Jeszcze będziesz do tego tęsknić” i wtedy pojawiają się wyrzuty sumienia… Może robię coś nie tak, skoro czuję się źle i daleko mi do jakichkolwiek zachwytów?

Społecznie narzucona radość

Otóż nikt nie lubi słuchać czyjegoś użalania się, a pamięć jest zwodnicza i wymazuje trudne chwili, na rzecz miłych wspomnień. Poza tym nie ma zgody społecznej na nieszczęśliwe ciężarne, depresję poporodową, czy baby blues. Na szczęście jest internet i obraz rodzicielstwa zaczyna być odzierany z lukru. Na forach, w zamkniętych grupach, a coraz częściej otwarcie dziewczyny otwarcie mówią jak jest..

Największa huśtawka nastrojów, gorsza niż w ciąży  Na zmianę śmiech i płacz, zarówno z dumy, jak i z rozpaczy “co ja najlepszego zrobiłam, i to na własne życzenie”                                                                                                                            Klaudia

“Za mną dopiero 5 miesięcy ale póki co ogrom szczęścia i fascynacji małym człowiekiem  u mnie jest lukier  mimo iż wstaje kilka razy w nocy na karmienie a maluch czasem ma gorszy dzień i płacze, czuje że jest cudnie. Może to kwestia podejścia, może charakteru mojego czy dziecka, ale jestem najszczęśliwsza w życiu i mimo iż ostatnio to niemodne, narzekać na macierzyństwo nie mogę”                                                                                                                                                                   Sandra

Nam minęło pierwsze 6 tygodni i jak narazie jest to dla mnie jedna wielka zagadka pod tytułem “co się zaraz wydarzy”. Czy będzie uśmiech, czy płacz. Czy pieluszek mokra czy ducha. Czy płacze z jakiegoś powodu czy z nudy? Czy śpi za długo czy za  krótko? I wiele innych pytań zaczynających się na czy.                                                                                                                      Natalia

Przy pierwszym dziecku zmęczenie, strach,przy drugim czas mi zlecial bardzo szybko i bez problemów,zawsze wyspana teraz mam trzecie po 10 letniej przerwie i jestem szczęśliwa i nadal wyspana bo córka śpi cała noc i jest grzeczna a moje córki przepadają za swoją siostra                                                                                                                                                                Lidia

Płacz, bezradność, samotność, niezrozumienie, psychiczny dół i uświadomienie sobie jednej rzeczy – słusznie ze nie chciałam mieć dzieci. Także jak tam wcześniej były wypowiedzi utrata swojego życia, w łeb wzięły wszystkie plany, jakieś zamiary. Częstsze kłótnie z mężem, ogólnie kiepsko. Teraz gdybym miała wybierać nie miałabym dziecka – Igorek jest cudowny ale ja na matkę się nie nadaje i u mnie tylko się dzieciak marnuje                                                                                                                Martyna

7 miesięcy za nami i… i jestem pozytywnie zaskoczona! W końcu mam czas żeby zająć się domem, żeby poćwiczyć, poczytać książki, zadbać o siebie, nadrobić towarzyskie relacje, poznawać okolicę, cieszyć się słońcem, przyroda i wreszcie docenić, że rodzina to numer 1. Uświadamiasz sobie, ze czas nieubłaganie mija i dzięki dziecku otwierasz oczy na świat i dostrzegasz jak wielu rzeczy nie widziałaś wcześniej. Drze na myśl o końcu macierzyńskiego. Opinia matki wcześniej pracoholiczki    Karolina

Zmiany nastrojów,ciągle obawy czy robię dobrze,próby ogarnięcia siebie,dziecka,domu.Ze szpitala to uciekać chciałam.W domu przez miesiąc ciągle nerwy i stres.Teraz zaledwie 3,5 miesiąca minęło i już jest super.Nauczyłam się ‘obslugi’ dzidziusia i jest coraz lepiej! Stres jest tylko sporadyczny,zmęczenie i niewyspanie oczywiście są,ale jest wiele pięknych chwil             Hala

dla mnie to była Wojna. byłam żołnierzem w pierwszym szeregu który nie do końca wiedział co ma robić i w ogóle dlaczego….reklamy, filmy, opowiadania o wspaniałym macierzyństwie nijak się miały do mojej rzeczywistości. monotonia, wycieńczenie, zmuszanie się do pewnych rzeczy….sekundy chwil dla siebie, których nie dało się inaczej spożytkować jak snem na jawie gdyż czuwanie nie pozwalało beztrosko zasnąć.                                                                                                                Paulina

Naukowcy odkryli, czemu dzietność spada

Badacze z Uniwersytetu Zachodniego Ontario i Instytutu Badań Demograficznych im. Maxa Plancka chcieli dowiedzieć się, dlaczego pary, które deklarowały chęć posiadania wielodzietnej rodziny rezygnowały z planów, po pierwszym potomku. Przeanalizowali dane z niemieckiego badania obejmującego ponad 20 000 osób w całym kraju i śledzili ich dobre samopoczucie przez trzy lata od momentu wiadomości o narodzinach dziecka.

30% rodziców pozostało na takim samym poziomie szczęścia. Ale w skali od 1 do 10, 37% badanych miało jednokrotny spadek “jednostek szczęścia”, podczas gdy 19% miało spadek o 2, a 17% aż o 3. Przeciętnie rodzicielstwo prowadzi do ogromnego spadku szczęścia o 1,4 jednostki. Aby mieć punkt odniesienia: bezrobocie i śmierć partnera zwykle prowadzą do spadku o 1, a rozwód powoduje jedynie spadek o 0,6 jednostki.

Dlaczego rodzice są nieszczęśliwi?

Badanie, wykazało, że nieszczęście wynikało z trzech głównych przyczyn, powiązanych ze sobą

  • Problemów zdrowotnych przed i po urodzeniu
  • Powikłań podczas narodzin
  • ogólnego wyczerpania fizycznego przy wychowania dziecka.
Dlaczego macierzyństwo unieszczęśliwia

Skala stresu wg. Holmesa

Ilość jednostek zmian życiowych towarzyszących początkom rodzicielstwa świetnie obrazuje skala Holmesa .Czasem z samego faktu powiększenie rodziny wynikają kolejne zmiany, które jedynie wzmagają poziom stresu.

Ciało przeciwko nam, kobietom

Mimo tego, że czujemy się źle, to nic strasznego…bo jest to zupełnie fizjologiczne, co nie znaczy, że przyjemne do przeżywania.Oksytocyna szalejąca w naszym ciele po porodzie, oprócz tego, że przywiązuje nas silnie do dzieci, czyni nas bardziej podatnymi na wpływy. To, dlatego czujemy, że nie jesteśmy do końca sobą. Podważamy własne, decyzje, kompetencje zdając się na bardziej doświadczonych. Stąd przekonanie o diecie matki karmiącej, potrzebie zakładania czapeczki itd.

W organizmie szaleje burza hormonalna przez pierwsze dni połogu i nagle wszystkie obrazy pięknego macierzyństwa roztrzaskują się o bruk. Może ja się nie nadaję? Może jestem niewystarczająca? Może nie powinnam być matką? I tak oto objawia się baby blues.

Robimy to po raz pierwszy w życiu

Niestety później nie zawsze jest łatwiej, bo maluch nie przesypia nocy. Ma trudności z zasypianiem, nie daje się odkładać, wisi na piersi. Co też jest zupełnie naturalne, ale większość świeżo upieczonych mam, po prostu o tym nie wie… Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Ja do dzisiaj stres mieszał się z euforią, ale jakoś pamięć wymazała smutek tego, że nikt nie chciał ze mną siedzieć w ławce… Czy to, że zalałam wymarzony plecak Fantą (Tak, w moich czasach dawało się dzieciom słodycze do szkoły) a znam to jedynie z opowieści rodziców. Czyli jest nadzieja, że kiedyś zapomnimy te trudne początki.

Inaczej to sobie wyobrażałam…

Nie wiem czy przez filmy, czy internet i kolorowe pełne błogości obrazy macierzyństwa inaczej to sobie wyobrażałam… Okazało się że Franek jest wymagający, a ja miałam poczucie że się rozpadam, życie się skończyło…Aż w końcu przeżyłam żałobę po swoim wyobrażonym rodzicielstwie i paradoksalnie zaczęłam wtedy być szczęśliwa. Dałam sobie pozwolenie na trudne emocje, przestałam wymagać od siebie tego, że mam sobie idealnie radzić w każdej sytuacji. Otworzyło mnie to, że mój Mąż też przyznał, że trochę go to marzenie o rodzinie przerosło. Odtąd już zawsze szczerze mówimy sobie jak jest, czego potrzebujemy by się wspierać.

Świeżo upieczona Mamo!

Piszę to dla Ciebie, gdybym usłyszała jak inne mamy przyznają się do tego, że czasem naprawdę mają dość, że sobie nie radzą i mają też gorsze dni, to moje oczekiwania były by mniejsze. A teraz będzie brutalnie byłabym bardziej przygotowana na histerie, napady agresji, czy wymianę całej pościeli po przecieku pampersa, albo wymiotach po jelitówce. Tak mi też się to zdarza, tak jestem lekarzem i tak bywam bezsilna. Samo niewyspanie działa na mnie jak chińska tortura wodna, bywają dni kiedy liczę godziny do powrotu mężą

Macierzyństwo unieszczęśliwia

ALE

W życiu przecież nie chodzi o to, aby być jedynie radosnym, rodzicielstwo nie jest idealne, co nie znaczy, że nie jest piękne. Przestałam wymagać od siebie zbyt wiele i wmawiać, że zawsze dam sobie rade sama. I nawet  nie wiem, kiedy poczułam…radość. Co tylko potwierdza odkrycie naukowców, że reakcja pary na doświadczenia emocjonalne po pierwszym dziecku silnie wpływa na decyzję o posiadaniu kolejnych. Jeśli pozostaniesz szczęśliwa rok po urodzeniu pierworodnego, najprawdopodobniej będzie miało ono rodzeństwo, a jak wiecie Francieszek ma już brata…