Obraz macierzyństwa: piękna kobieta, gładzi delikatnie pękaty brzuszek, promieniuje swoim wewnętrznym blaskiem, oczekując niecierpliwie rozwiązania, by spotkać się z upragnionym maleństwem.
Tak właśnie wyobrażałam sobie ciążę, w poprzedniej byłam chodzącym ambasadorem macierzyństwa. Czułam się fantastycznie (nie licząc zgagi w pierwszym trymestrze) miałam wrażenie, że aż kipię odkrytą na nowo kobiecością. Niestety ten czas skończył się bezpowrotnie, mój drugi raz w stanie błogosławionym jest pełen wyzwań. Coraz częściej przekonuję się, że złe samopoczucie i humory towarzyszą znacznej większości ciężarnych! Czemu nie mówi się o tym jawnie? Dlaczego społeczeństwo daje przyzwolenie, by huśtawki nastroju pozostały tematem tabu? Czy smutne i zniechęcone ciężarówki maja prawo czuć się winne za taki stan rzeczy?

Zmiany hormonalne

W kobiecym ciele zachodzą zmiany hormonalne (tutaj szerzej) wpływające bezpośrednio na nastrój, nagły skok progesteronu przypomina przedłużające się objawy PMS. Po pierwszym trymestrze hormony normują się, po woli wykształca się łożysko, które zaczyna produkować własne neuroprzekaźniki. Dlaczego w takim razie nastrój nadal się nie poprawia?

Co mają nudności do emocji?
Ponieważ hormony wpływają również na układ pokarmowy, a nie wiem czy kiedyś widzieliście radosną, pełną wigoru osobę z przedłużającym się zatruciem pokarmowym? Beta HCG, które narasta do 20 tygodnia ciąży, czyli prawie pięć miesięcy(!) spowalnia perystaltykę żołądka i jelit. Jednocześnie uwrażliwia ośrodek wymiotny, wyczulając na zapachy, co wywołuje nudności i wymioty.
Ograniczone leczenie dolegliwości
Poza tym leczenie dolegliwości ciążowych jest znacznie ograniczone, ze względu na dobro rozwijającego się maleństwa. Nie ważne, czy chodzi o bóle kręgosłupa, przeziębienie czy trądzik. Większość dostępnych leków jest nieprzebadana, albo przeciwskazana. Pojawia się bezsilność, bo domowe sposoby są mało skuteczne, poczucie braku kontroli nad własnym ciałem zaczyna narastać.

Poczucie kontroli i skala stresu

Teoria Rottera o umiejscowieniu poczucia kontroli wskazuje, że zachwianie sprawczości we własnym życiu owocuje kryzysem. Bardzo ciężko wyobrazić sobie przyszłość w różowych barwach, kiedy kobieta w młodym wieku czuje, że dolegliwości fizyczne utrudniają normalne funkcjonowanie, na co dzień. To rodzi nieustanny niepokój i brak poczucia sensu. Co udowodnił Abramowitz w swoim badaniu, rozszerzył on hipotezę poczucia kontroli, im bardziej nasze życie zależy od czynników zewnętrznych, tym większa skłonność do depresyjności! Co więcej według skali stresu wg Holmesa i Rahe’a ciąża jest stresorem, który w skali wyprzedza nawet samo pojawienie się nowego członka rodziny!. I nie ważne czy jest to pierwsza ciąża czy kolejna, bo zawsze towarzyszy jej niepewność przyszłości.

Kiedyś ciężarne tak nie narzekały?

Ale przecież ciężarne były zawsze i kiedyś tak nie narzekały rzuci ktoś życzliwy. Owszem, ale czasy diametralnie się zmieniły wcześniej ludzie żyli w domach wielopokoleniowych. Kiedy ciężaróweczka źle się czuła, nie miała siły gotować mogła liczyć na starszyznę. Jej niedomagania nie były aż tak zauważalne. Poza tym zawsze usłyszała jakieś dobre słowo pocieszenia od otaczających kobiet, które pamiętały swoje niedogodności. Poza tym w czasach naszych Babć na porządku dziennym były kobiece kręgi-wspólne haftowanie, szycie czy pieczenie. W rodzinnej atmosferze rozmawiało się o wszystkim, a bardziej doświadczone damy wysłuchały, wsparły, a czasem nawet doradziły. Teraz żyjemy w wielkich miastach, pooddzielani od siebie murami, pancernymi drzwiami i strzeżonymi osiedlami. Komfort życia uległ znacznemu polepszeniu, ale często kosztem rodzinnych relacji.
Jak widzicie większość czynników wpływających na ciężarny nastrój nie zależy od nas, a teraz nawet pogoda nie sprzyja radosnym myślom. Brak słońca, deszcz, zimno skutecznie zamykają nas w czterech ścianach, na szczęście nie jesteśmy kompletnie bezsilne.

Emocje w ciąży, co robić

Kiedy pojawia się kryzys często nie jesteśmy w stanie poradzić sobie same, dlatego pierwszym krokiem jest zgoda na bezsilność. Wcześniej poradziłabym, że warto zapisać się na szkole rodzenia, bo tam często jest uwzględnione spotkanie z psychologiem, ale dotyczy ono porad po narodzinach dziecka. W dużych miastach jest ta ogromna zaleta, ze organizuje się spotkania dla mam i sama się na takie wybieram to “Siła ciążenia” grupa psychologicznego wsparcia dla ciężarówek w fundacji Sto pociech. Może się tam spotkamy? Raduje mnie sama myśl o spotkaniu z innymi dziewczynami, które są w podobnej sytuacji zmagają się z różnymi emocjami. A co jeśli mieszkasz w mniejszej miejscowości? Na szczęście jest internet i grupy wsparcia np. na facebooku, czeka was tam zrozumienie. Jednak najważniejsze, by, na co dzień był ktoś, kto jest blisko, nie musi dawać gotowych rozwiązań, bo często kluczem do pojawiających się emocji jest po prostu wysłuchanie.