Kiedy poszłam na studia koleżanka poczęstowała mnie dżemem- truskawkowo-jagodowym i…oszalałam. Nigdy nie jadłam czegoś tak pysznego, okazało się, że jest domowy, a ja wychowana na sklepowych słoikach nigdy nie poznałam takiej ambrozji. Tamtego roku obrodziła nam śliwa, a ja uwielbiam węgierki, poszłam więc na głęboką wodę i postanowiłam zrobić powidła własnej produkcji… Zapał dość szybko się skończył, bo jednak do całego procesu trzeba cierpliwości, a poza tym…przypaliłam garnek, a zawartość przywarła do dna. Na szczęście z pomocą przyszedł mi tata, bo okazało się, że jego mama robiła przetwory i tak mój tata odkrył w sobie talent kulinarny. Tym sposobem od 10 lat przygotowuje skarby lata na długie zimowe wieczory.

 

Gotowe słoiki, czy własne przetwory?

 

Podczas pisania ebooka „Ugryź to!” pojawiło się niejednokrotnie pytanie, co wybrać? Gotowe słoiki, czy własne przetwory? Swoją pracę zawodową rozpoczęłam pod okiem pediatry i ilość opinii, którą usłyszałam na ten temat jest ogromna. Każdy ma swoje argumenty za gotowaniem oraz za słoikami, równie wiele znajdzie się stanowisk przeciwstawnych. Jako, że korzystałam z każdego z rozwiązań, moja opinia brzmi: najlepiej gotować samemu, ale tak by się nie urobić, z warzyw i owoców, najlepiej pochodzących z przydomowego ogródka.

 

Jeśli gotujemy, to jak?

 

Najważniejszą kwestią, gdy same pichcimy jest samo gotowanie i przechowywanie. Przestrzegam, nie starajcie się gotować wyłącznie dla dziecka, bo ideą ma być wprowadzenie malca do wspólnego stołu. Pokazujcie, proponujcie to, co Wasza rodzina je na co dzień, tylko w wersji dziecięcej.

 

Jakie warzywa i owoce

 

Tutaj dochodzimy do kwestii najistotniejszej, o ile producenci słoików muszą spełniać normy i standardy krajowe, czy Unii Europejskiej, o tyle często nie wiemy czym jest produkt, który kupiliśmy. Pamiętam jak moja Babcia mieszkająca na wsi, miała ogromną ochotę na młodą kapustę. Jej sąsiad sprzedawał warzywa na targu, a często takie miejsca wydają się nam zaufane, bo od lokalnych hodowców. Babcia nie myśląc wiele poprosiła o jedną sztukę, by oszczędzić sobie wycieczki do sklepu. Jakież było jej zdziwienie, kiedy uzyskała odmowną odpowiedź, ale chyba nie mniejsze niż jej uzasadnienie. Okazało się, że tego roku sąsiad pryskał kapustę 11 razy.

 

Które warzywa wybierać?

 

Jak zatem ustrzec się przed czymś takim? Najlepiej wybierać te sezonowe, które akurat pojawiają się w sklepach, jeśli nie mamy przydomowego ogródka. Jeżeli chcemy mieć pewność co, do jakości warzyw warto zwrócić uwagę, czy są opatrzone znakiem jakości: eko, bio i org. Możesz ufać produktom oznakowanym eko listkiem – znak graficzny obowiązujący na terenie całej Unii Europejskiej. W Polsce najczęściej produkty z upraw ekologicznych nazywane są EKO, w krajach anglosaskich organic, a Niemczech BIO.  Takich oznaczeń szukaj również na słoiczkach.

 

Nieuczciwi producenci

 

Zdarzają się nieuczciwi wytwórcy, którzy zamieszczają na produktach własne znaki graficzne w kolorystyce i formie przypominającej logo eko listka, ale w dobie internetu łatwo to sprawdzić.  Dlatego zawsze uważanie czytaj etykiety, określenie typu: naturalny, w 100% naturalny, nieprzetworzony, czy bez konserwantów nie oznaczają produktu rolnictwa ekologicznego. Więcej – OGROMNIE uczulam przed produktami z napisem: idealny dla dziecka, bo one nic nie znaczą i jest to po prostu chwyt marketingowy.

 

Z własnego ogródka

 

Najlepiej korzystać z własnych płodów rolnych, od dziadków, albo naprawdę zaufanych osób, którzy uczciwie podchodzą do żywności. Ponieważ to jest kwestia kluczowa, a następnie prawidłowa obróbka, czyli gotowanie warzyw na parze, razem z mięsem i innymi składnikami. Często dostaję wnikliwe pytania, o obróbkę pokarmu – nie jestem zawodowym kucharzem, ale zasięgnęłam opinii technologa żywności: Joanny Bąbały.

Jak przygotować przetwory dla dzieci?

 

Najlepiej by nie zawierały soli i cukru, jednak są to dwa główne składniki konserwujące, jak zatem ich uniknąć? Najlepiej mrozić, bo wtedy nie musimy dodawać innych substancji dodatkowych, jest to dobry sposób szczególnie jeśli chodzi o warzywa. Możemy robić mrożonki jednoskładnikowe lub różne mieszanki warzyw np. gotową mieszankę na zupę. Co więcej wiele osób ma opór przed produktami mrożonymi, jednak często są tworzone z warzy i owoców, kiedy są one najtańsze. Czyli właśnie dostępnych sezonowo, zawsze przed spożyciem należy przeczytać skład, często jest on nawet więcej niż akceptowalny.

 

Co można mrozić, a czego nie?

 

Nie powinno się zamrażać surowych produktów bogatych w wodę – np. ogórków, sałaty, pomidorów, pomarańczy, arbuzów. Po rozmrożeniu nie będą już chrupiące i jędrne. Nie zamraża się także raz rozmrożonych produktów. W żywności obecne są mikroorganizmy przy wzroście temperatury aktywują się i szybko namnażają, możemy się to skończyć zatruciem pokarmowym. Nigdy nie mrozimy gorących dań, najpierw trzeba je całkowicie wystudzić. Lepiej nie zamrażamy ugotowanego makaronu, ziemniaków ani ryżu. Makaron ryż owszem, ale al dente, a warzywa najlepiej zblanszować.

 

Dżemy, powidła, czy nadają się dla najmłodszych?

 

Najlepiej takie z niewielką ilością cukru, albo długo gotowane, aby w ogóle go uniknąć. Pamiętajmy jednak, że taki rodzaj obróbki, czyli długie podgrzewanie powoduje utratę witamin. Niestety, aby nasze domowe przetwory nie psuły się musimy je odpowiednio przygotować, a to wiąże się z dodaniem większej ilości cukru albo długim gotowaniem… w innym przypadku przetwory zepsują się. Wciąż jednak powidła, dżemy, konfitury domowej roboty to lepszy deser niż kupne słodycze.

 

Czego dzieciom nie podawać?

 

Wątpliwości budzą domowej roboty marynaty – grzybki, śliweczki, gruszeczki w occie wyciągane z zasobnych zapasów w piwnicach. ABSOLUTNIE ich NIE PODAJEMY! Mimo, że często domowej roboty, to tak naprawdę produkty zanurzone w mieszance soli, cukru i octu – nic wartościowego dla najmłodszych. Podobnie jest z grzybami po pierwszym roku życia dzieci mogą zjeść pieczarki, albo inne grzyby hodowlane w postaci zupy, czy krokieta z farszem, ale młodsze nie. Ponieważ grzyby są ciężkostrawne oprócz smaku nie mają zbyt wiele wartości odżywczych. A te zbierane w lesie niosą ryzyko zatrucia i niektórzy odradzają ich podawania nawet do 12 roku życia.

 

Owoce suszone

 

Pamiętajmy, że również owoce suszone są bardzo dobrym zastępstwem dla słodyczy, są równie ciekawe w smaku, a bogate we fruktozę, która ma niższy indeks glikemiczny. Dobrze jeśli suszymy produkty z własnych drzewek owocowych, bo często te kupne są kandyzowane. Na przykład żurawina powinna mieć kwaskowy smak, a czy ktoś z Was doświadczył takiej po kupnie w sklepie?

 

Czy warto?

 

Moim zdaniem jeśli masz możliwość zrobienia własnych przetworów to zawsze WARTO! Bo dziecko pozna inną jakość jedzenia. Domowe jedzenie nigdy nie dorówna temu sklepowemu, no chyba…że masz catering, albo kupujesz dania w restauracji.  To jednak odosobnione przypadki…przy okazji domowej produkcji, maluch uczy się, jak powstają posiłki i że ten proces jest często naprawdę fascynujący. Co też może być tematem do dyskusji i nauki, a to nie tylko karmi, a jeszcze rozwija.

*cytowany fragment pochodzi z ebooka “Ugryź to! Jak rozszerzać dietę i nie zwariować” mojego autorstwa, dostępny, tutaj:

Zobacz produkt